poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rozdział 16

Rozdział 16

„Przypieczętujmy nasz los”


#Niall

Siedziałem w salonie oglądając mecz razem z Louis’em. Zacząłem niepokoić się o Wendy, bo już dawno powinna być w domu. Nie odbierała telefonu, a nie miałem numeru do Luka, więc nie mogłem do niego zadzwonić. Przestałem zwracać uwagę na mecz.

-Uspokój się Niall – powiedział Louis – Wendy zaraz wróci
-Mam złe przeczucia – oznajmiłem – Wezmę Shaggy’ego i pójdę jej poszukać
-Zamierzasz przeszukać cały Londyn? – spytał Lou.
-Jeśli będzie trzeba – powiedziałem
.
Wszedłem na górę, by zabrać z sypialni bluzę. Możliwe, że Louis miał racje i Wendy zaraz wróci, ale coś nie dawało mi spokoju. Założyłem na siebie bluzę, kiedy zadzwonił mój telefon. Spojrzałem na ekran mając nadzieję, że to Wendy, ale dzwonił Parker. Zdziwiło mnie to, bo nigdy do mnie nie dzwonił.

-Halo – powiedziałem, gdy odebrałem telefon.
-Witaj Horan. Tu doktor Parker. Właśnie dostałem telefon z London Hospital, że Carter trafiła do nich po wypadku – oznajmił Parker.
-Co?! – spytałem z niedowierzaniem.
-Jedź natychmiast do London Hospital. Spotkamy się na miejscu – powiedział Parker.
-Już jadę – powiedziałem i zakończyłem połączenie.

Zbiegłem na dół i krzyknąłem do Louis’a:

-Lou zbieraj się! Jedziemy!
-Gdzie? – spytał Louis wstając szybko z kanapy.
-Wendy – powiedziałem.

Tomlinson nie zadał już ani jednego pytania. Szybko założył buty i wyszedł za mną z domu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala. Cholernie się bałem, że Wendy coś się stało.

Dojechaliśmy do szpitala w dziesięć minut. Wbiegłem do kliniki tak szybko jak tylko potrafiłem. Lou biegł za mną. Zatrzymałem się przy recepcji, by dowiedzieć się, gdzie leży Wendy.

-Szukam Wendy Carter – powiedziałem – Przywieziono ją tu z wypadku

Czarnowłosa pielęgniarka spojrzała na mnie i zapytała:

-Pan jest z rodziny pacjentki?
-Jestem jej narzeczonym – oznajmiłem szybko.
Chciałem jak najszybciej dowiedzieć się co z Wendy.
-Wie Pan, że nie mogę udzielać informacji, jeżeli nie jest Pan członkiem rodziny – powiedziała pielęgniarka.
-Proszę niech mi Pani powie, gdzie ona jest – poprosiłem.
-Jest na oddziale neurochirurgii na piątym piętrze
-Dziękuję – krzyknąłem i pobiegłem w kierunku schodów, a Lou za mną.

Wbiegliśmy na wskazane przez pielęgniarkę piętro. Podszedłem do jednego z lekarzy stojących na korytarzu.

-Przepraszam – zacząłem – Szukam mojej narzeczonej Wendy Carter. Trafiła tu z wypadku
-Z tego co wiem zabrali ją na badania – oznajmił lekarz – Więcej nie mogę Panu powiedzieć
-Mogę się z nią zobaczyć? – spytałem.
-Niestety nie – powiedział lekarz.
-Powie mi Pan chociaż co z nią? – zapytałem.
-Niestety nic nie mogę powiedzieć. Prawnie jest Pan obcym człowiekiem



Po tych słowach lekarz od nas odszedł, a ja spojrzałem na Louis’a. Czułem się koszmarnie nie wiedząc co się dzieje z Wendy. Lou poklepał mnie po ramieniu. Te głupie szpitalne procedury. Gdyby Wendy trafiła do Medical Center już dawno siedziałbym przy niej, ale przywieźli ją tutaj, a ja nie mogłem nic zrobić. Miałem związane ręce.

Usiadłem na jednym z krzeseł stojących pod ścianą. Jedyne co mogłem teraz zrobić to czekać. Każda minuta wlokła się niczym godzina. Strasznie się niepokoiłem. Wendy mogła być bardzo ranna, a ja nic o tym nie wiedziałem. Co jeśli coś stało się dzieciom? Mogłem stracić rodzinę, a nikt nie chciał mi nic powiedzieć.

-Będzie dobrze Niall – odezwał się Louis.
-Mam taką nadzieję – powiedziałem.
-Wendy jest twarda. Na pewno nic poważnego jej nie będzie
-Masz rację, jest twarda – przytaknąłem.

Louis miał racje. Wendy była twarda. Nie raz trafiła do szpitala i zawsze wracała szybko do zdrowia. Teraz jednak była w ciąży, więc bałem się o nią potrójnie.

Po godzinie, a może dwóch z windy wysiadł doktor Parker. Byłem mu wdzięczny za to, że przyjechał tak późno do szpitala, by dowiedzieć się co z Wendy, chociaż wcale nie musiał tego robić. Podszedł do nas i spytał:

-Horan wiesz już coś?
-Nie, nie chcą mi nic powiedzieć – oznajmiłem.
-Zaraz to załatwię  - powiedział Parker, którego najwyraźniej zdenerwowała ta informacja.
-Ty! – zwrócił się Parker do lekarza, który właśnie wyszedł z sali i z którym rozmawiałem wcześniej – Gdzie jest Wendy Carter?
-Wciąż robimy badania. Więcej nie mogę Panu powiedzieć – oznajmił lekarz.
-To teraz Ci się przedstawię – powiedział Parker – Jestem doktor Parker z Medical Center Hospital i jeśli natychmiast nie poinformujesz nas o stanie zdrowia Carter to porozmawiam z twoim przełożonym

Lekarz, który zajmował się Wendy był rezydentem, więc w hierarchii szpitalnej był niżej niż Parker.

-Trafiła do nas z wypadku. Wjechał w nią jakiś mężczyzna. Jej stan jest stabilny, ale ma lekkie wstrząśnięcie mózgu
-A co z dziećmi? – zapytałem.
-Są bezpieczne – oznajmił lekarz.
-Chcę ją zobaczyć – rzuciłem.
-Idź do niej Horan, a ja załatwię jej przeniesienie do Medical Center – powiedział Parker – Lepiej jej będzie w naszym szpitalu
-Dziękuję doktorze Parker – powiedziałem po czym poszedłem za lekarzem do sali, w której była Wendy.

Kiedy wszedłem do pomieszczenia moja księżniczka spojrzała w stronę drzwi. Usiadłem na krześle obok jej łóżka i złapałem ją za rękę. Wyglądała całkiem dobrze. Na czole miała małe rozcięcie.

-Jak się czujesz kochanie? – spytałem.
-Boli mnie głowa – powiedziała Wendy.
-Lekarz powiedział, że masz lekkie wstrząśnienie mózgu, więc to normalne. Masz zaniki pamięci? – zapytałem.
-Nie, pamiętam wszystko – oznajmiła Wendy.
-Na pewno? – drążyłem.
-Tak
-Cholernie mnie wystraszyłaś skarbie – oznajmiłem.
-Wszystko przez tego kretyna, który we mnie wjechał – powiedziała Wendy.
-Już nigdy więcej nie puszczę Cię nigdzie samej. Nie pozwolę, by stała Ci się krzywda – oznajmiłem.
-W porządku – zgodziła się Wendy.
-Jakby coś Wam się stało to zabiłbym tego, który w Ciebie wjechał – stwierdziłem.
-Ale jesteśmy cali, a ty nie musisz nikogo zabijać – powiedziała Wendy.
Do sali przyszła pielęgniarka, by podać Wendy leki. Gdy tylko wyszła moja księżniczka przesunęła się na łóżku.
-Chodź do mnie – powiedziała.

Położyłem się obok niej i cmoknąłem w głowę. Wendy się do mnie przytuliła.

-Nie chcieli mnie do Ciebie wpuścić ani udzielić mi żadnych informacji, bo nie jestem członkiem twojej rodziny. Uznali, że jestem obcym człowiekiem – powiedziałem.
Wendy podniosła głowę do góry i spojrzała prosto w moje oczy.
-Nie jesteś obcy Niall
-Prawie jestem obcy – stwierdziłem.
-A więc musimy to zmienić – oznajmiła Wendy – Weźmy ślub
-Jesteś pewna? – spytałem.
-Tak. Kocham Cię i chcę za Ciebie wyjść. Tylko musimy to zrobić jak najszybciej, bo niedługo się roztyje – powiedziała Wendy.
-Kocham Cię Wen
-Ja Ciebie też. Powiem Jenny żeby zajęła się razem ze swoją mamą organizacją ślubu i wesela. Chcę skromny ślub – oznajmiła Wendy.
-Myślałem, że będziesz chciała wystawny ślub z dużą ilością gości – stwierdziłem.
-Najważniejsze jest to, że będziemy tam razem, a reszta się nie liczy
-Właśnie dlatego Cię kocham – powiedziałem i pocałowałem ją.


#Wendy

Następnego dnia po moim nieszczęsnym wypadku przewieziono mnie do Medical Center. Chciałam wrócić do domu, ale Niall uparł się razem z Parkerem, że muszę pobyć przez kilka dni pod stałą opieką lekarską. W moim mózgu mógł wytworzyć się krwiak, więc woleli mieć mnie na oku.

Gdy Jenny przyszła do sali, w której leżałam rzuciła mi na łóżko stos magazynów ślubnych. Dałam jej zielone światło na organizację ślubu zaledwie pięć godzin temu, a ona już biegała jak szalona, by wszystko załatwić.

-Przejrzyj te magazyny i zastanów się o jakiej sukni marzysz – powiedziała Jenny.
-Dobrze – zgodziłam się.
-Mama zawiesiła organizację innych przyjęć, by zająć się tobą
-Podziękuj jej – poprosiłam.
-Jesteś dla niej jak druga córka – oznajmiła Jenny, a ja się uśmiechnęłam – Za dwa dni jedziemy do salonu po suknie ślubną. Musisz też wybrać druhny
-Okay – powiedziałam.
-Wybierz trzy – dodała Jenny – Teraz idę na operację. Jak wrócę powiesz mi co postanowiłaś



Jenny wyszła, a ja wzięłam do ręki jeden z magazynów. Na każdej stronie czasopisma znajdowało się zdjęcie kobiety w sukni ślubnej, propozycja uczesania włosów i bukiety z kwiatami. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak chcę wyglądać na własnym ślubie. Szczerze mówiąc to nigdy nie sądziłam, że wezmę ślub. Wszystkie suknie były piękne, ale żadna nie przyciągnęła szczególnie mojej uwagi. Po trzech godzinach nieustannego przeglądania magazynów miałam już dość patrzenia na suknie. Położyłam stertę gazet pod łóżkiem i włączyłam telewizor, by obejrzeć swój ulubiony serial.


***


#Niall

Zabrałem Wendy ze szpitala do domu. Nie było sensu, by dłużej leżała w szpitalu, a skoro ja i Lou jesteśmy lekarzami, to będziemy mieć ją na oku. Poza tym miała urodziny i nie chciałem, by spędziła je leżąc w szpitalnym łóżku. Razem z Louis’em i Harry’m naszykowałem dla niej małą niespodziankę. Otworzyłem drzwi od domu i wszedłem z Wendy do środka.


#Wendy

Gdy weszłam do domu zobaczyłam, że jest w nim pełno różnokolorowych balonów. Były dosłownie wszędzie.

-Niall co to ma być? – zapytałam.
-Jak to co? – zapytał retorycznie chłopak – Dziś są twoje urodziny
-Kompletnie o tym zapomniałam – oznajmiłam.
-Ale ja nie – powiedział Niall.

Przytuliłam go z całej siły. Robił dla mnie tak wiele wspaniałych rzeczy. Kochałam go bardzo bardzo mocno i cieszyłam się, że już niedługo zostaniemy małżeństwem.

-Dziękuję kochanie – powiedziałam i cmoknęłam Niall’a w usta.
-To jeszcze nie wszystko – oznajmił Niall – Odwróć się

Spojrzałam w tył i zobaczyłam moją babcie i tatę. Puściłam Niall’a i podeszłam do rodziny, by się z mini przywitać.

-Wszystkiego najlepszego wnusiu – powiedziała babcia, gdy ją przytuliłam.
-Dziękuję babciu – oznajmiłam cały czas szeroko się uśmiechając.
-Spełnienia marzeń córeczko
-Dziękuję tato

Usiedliśmy w salonie. Stolik stojący przed kanapą uginał się od babeczek, ciastek, cukierków i soków. Zdziwiłam się, że zmieściło się na nim, aż tyle jedzenia. Złapałam za jedną z czekoladowych babeczek z kremem i zaczęłam ją jeść.

-Niall zadzwonił do nas dwa dni temu i zaprosił na twoje urodziny – poinformował mnie tata.
-Fajnie, że przyjechaliście – powiedziałam.
-Wendy mogę Cię na chwilkę prosić? – zapytał z kuchni Niall, który poszedł zrobić herbatę.

Wstałam z kanapy i poszłam do kuchni. Niall wlewał do filiżanek wrzącą wodę z czajnika.

-Nie umiesz zrobić sam herbaty? – spytałam.
-Nie o to chodzi – powiedział przyciszonym głosem Niall. Nie chciał, by tata z babcią nas usłyszeli – Nie uważasz, że to odpowiednia chwila, by powiedzieć im o tym, że spodziewamy się dzieci?
-Sama nie wiem – oznajmiłam.
-Wendy musisz im powiedzieć – stwierdził Niall – Chcesz czekać, aż do porodu?
-Okay. Powiem im, ale masz być przy mnie, gdy będę to robiła – powiedziałam.
-W końcu to ja zamontowałem dzieci – uśmiechnął się Niall.

Wzięłam z blatu kuchennego tacę z filiżankami i podreptałam do salonu, a Niall poszedł za mną. Nie wiedziałam w jaki sposób mam poinformować rodzinę o ciąży. Nie byłam pewna co do ich reakcji. Moje dłonie zaczęły się pocić ze zdenerwowania. Wyginałam palce w różne strony i strzelałam z knykci. Zrobiłam głęboki wdech po czym powiedziałam do babci i taty:

-Muszę Wam powiedzieć coś bardzo ważnego – spojrzeli na mnie z zaciekawieniem – Jestem w ciąży i będziemy mieć z Niall’em bliźniaki

Na tę wiadomość babcia się rozpłakała, a na twarzy taty pojawił się uśmiech.

-To wspaniale – oznajmiła babcia i wstała, by mnie przytulić – Będę miała prawnuki
-Nie płacz babciu – powiedziałam.

Babcia machnęła na mnie ręką i przytuliła Niall’a, a ja uścisnęłam tatę.

-Gratuluję córeczko
-Dzięki tato

Po policzku ojca spłynęła łza, którą otarł palcami. Widać wzruszyła go informacja, że zostanie dziadkiem.

-Mamy też zamiar się pobrać w najbliższym czasie – dodałam.
-Dopiero co byłaś naszą małą dziewczynką, a teraz będziesz miała własną rodzinę – powiedziała babcia.
-Chcę zapłacić za wesele – oznajmił tata – Moja córeczka musi mieć wymarzony ślub
-To super – ucieszyłam się.
-Dziękujemy Panu bardzo – powiedział Niall.
-Nie musisz mówić do mnie ‘Pan’ – stwierdził ojciec – Mów do mnie tato albo Mark
-Dobrze Mark – powiedział Niall.
-Teraz będziemy rodziną i staniesz się moim synem – oznajmił tata.
-Witamy w naszej dysfunkcjonalnej rodzinie – powiedziałam do ukochanego.
-Każda rodzina jest na swój sposób dziwna Wendy – stwierdziła babcia.

Po południu dołączyli do nas Jenny z Harry’m oraz Louis z Gemmą. Harry przywiózł z cukierni tęczowy tort, który był bardzo pyszny. Wszyscy domagali się dokładki.

-Wendy, Niall – powiedziała Jenny – Moja mama zarezerwowała Wam dziś najlepszą salę weselną w mieście
-Na kiedy? – spytałam.
-Za miesiąc – oznajmiła przyjaciółka – Wiem, że to mało czasu na zorganizowanie całej reszty, ale na pewno wszystko się uda
-To dobrze, że tak szybko – powiedziałam – Nie będę musiała iść do ołtarza w sukni z salonu „Ślub w ostatniej chwili”


-Nie ty pierwsza idziesz do ślubu w ciąży – stwierdziła babcia.
-I nie ostatnia – dodała Jenny.

Zauważyłam, że Louis z Gemmą wymieniają spojrzenia. Wydawało mi się to dziwne i trochę podejrzane.

-Nie planowaliście ciąży? – zapytała babcia mnie i Niall’a.
-Chcieliśmy mieć dziecko, ale nie koniecznie teraz – oznajmiłam.
-Teraz wy młodzi chcecie wszystko zaplanować, ale nieplanowane dziecko kocha się tak samo jak planowane – powiedziała babcia.

Położyłam głowę na ramieniu Niall’a. babcia miała całkowitą rację. Nie było istotne to, że czy dzieci były planowane czy nie. Bez względu na wszystko będę je kochała z całych swoich sił.


---------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy.
Dziękuję za Wasze opinie pozostawione w komentarzach  #OneLoveNiallFF

Buziaki :* @Mrs_Hazza94

sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 15

Rozdział 15

„Lęk przed nieznanym


#Wendy

Wieczorem odwiedzili nas przyjaciele. Po dniu pełnym wrażeń byłam zmęczona. W końcu nie codziennie człowiek dowiaduje się, że zostanie rodzicem bliźniaków. Czułam ogromną euforię, że będę mamą, ale bałam się, że sobie nie poradzę. Zawsze unikałam kontaktu z dziećmi i nie miałam pojęcia jak się z nimi obchodzić. Zanim urodzą się maluchy będę musiała przeczytać książki i poradniki dotyczące opieki nad dziećmi.
Odkąd powiedziałam Niall’owi, że jestem w ciąży z jego twarzy nie chodził uśmiech. Cieszyła mnie jego reakcja, bo wiedziałam, że nie zostawi mnie z tym wszystkim samej. Wiedziałam, że będzie wspaniałym tatą.

Podczas gdy Niall zabawiał w salonie gości ja kroiłam w kuchni ciasto. Za chwilę mieliśmy poinformować przyjaciół o ciąży. Harry i Gemma jeszcze nic nie wiedzieli, natomiast Jenny i Lou wiedzą tylko tyle, że spodziewamy się dziecka. Zabrałam z blatu talerz z ciastem, które właśnie pokroiłam i poszłam do salonu. Postawiłam placek na stoliku i usiadłam na kolanach Niall’a, który objął mnie w pasie i cmoknął w policzek.

-Skoro jesteśmy tu wszyscy razem to muszę Wam powiedzieć coś ważnego – oznajmiłam – Jestem w ciąży

Na twarzach przyjaciół pojawił się uśmiech. Harry podniósł się z kanapy i do mnie podszedł po czym przytulił.

-To niesamowite, że jesteś w ciąży – powiedział Harry po czym zwrócił się do Niall’a – Wreszcie strzeliłeś gola stary
-Właściwie to strzeliłem dwa gole – stwierdził Niall.
-Będziecie mieć bliźniaki? – spytała zdziwiona, ale uśmiechnięta Jenny.
-Tak – odpowiedziałam.



Po kolei wszyscy przytulili mnie i Niall’a, a potem zrobiliśmy jeden wielki grupowy hug.

-Zaklepuje rolę ojca chrzestnego dla jednego z dzieci – krzyknął Harry.
-Nie możesz tego zaklepać kretynie – powiedziała Gemma do brata – Wybór należy do Niall’a i Wendy
-Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, ale weźmiemy Cię pod uwagę podczas wybierania rodziców chrzestnych – oznajmiłam.
-Dziękuję Wendy – powiedział Harry – Mogę dotknąć twojego brzucha? – zapytał.
-Możesz, ale i tak na razie niczego nie poczujesz – oznajmiłam.

Harry położył rękę na moim brzuchu. Uśmiechnął się tak jakby ktoś dał mu właśnie paczkę ulubionych cukierków.

-To tak jakbyś miała w sobie rosnące drzewo lub pieczące się babeczki – stwierdził Harry.
-Nie porównuj moich dzieci do drzewa – powiedział Niall.

Ponownie usiadłam na kolanach u Niall’a.

-Mogę sprawdzić opinie o waszej lekarce? – zapytał Harry – Chociaż tyle mogę zrobić skoro należę do grupy „Niemowlaki” – oznajmił Styles.
-Do jakiej grupy? – zapytałam, by upewnić się, że dobrze usłyszałam.
-„Niemowlaki” – oznajmił Harry – Chcę uczestniczyć w przygotowaniach do narodzin waszych dzieci
-Chyba zwariowałeś – powiedział Niall.
-Zgadzam się – oznajmiłam, a wszyscy spojrzeli na mnie tak jakbym zwariowała – Jestem szczęśliwa, że będę mamą, ale boję się, że nie dam sobie rady, więc każda pomoc mi się przyda – powiedziałam.
-W takim razie ja też dołączam się do tej grupy – odezwał się Louis.
-Będę Cię wspierała Wen, ale nie dołączę do grupy „Niemowlaki” – oznajmiła Jenny.
-Ja chyba nie mam wyjścia – powiedział Niall – Chociaż nazwa jest straszna
-Więc wszystko mamy ustalone – powiedział Harry.

Sięgnęłam po kawałek ciasta. Louis przyniósł z lodówki szampana i rozlał go do lampek. Niestety nie mogłam pić, więc tylko patrzyłam jak robią to inni, a miałam straszną ochotę na zimnego szampana. Powąchałam tylko zimny płyn, który Niall trzymał w ręce i pokrzepiłam się sokiem pomarańczowym.


***


#Niall

Wróciłem do domu po trzygodzinnych zakupach. Wybrałem się na nie z Harry’m, bo Wendy była zmęczona. Pamiętałem jak uczyli nas na studiach, że pierwszy trymestr ciąży jest dla kobiety najcięższy, bo w jej organizmie zachodzą zmiany hormonalne, więc mogą odczuwać zmęczenie i rozdrażnienie dlatego też nie ciągnąłem Wendy do galerii handlowej. Mimo ciąży cały czas pracowała i nie zwolniła tempa ani na chwilę. Czasami tylko narzekała na mdłości, ale poza tym czuła się świetnie. Przynajmniej tak mi mówiła. Rozpierała mnie radość nie do opisania. Odkąd uświadomiłem sobie, że kocham Wendy chciałem mieć z nią dziecko, a teraz moje marzenie miało się spełnić.

Wendy nie było w dolnej części domu, więc pomyślałem, że zdrzemnęła się w sypialni. Wszedłem na górę i zobaczyłem, że moja ukochana robi porządki w szafie.

-O Niall – powiedziała Wendy – Już wróciłeś
-Trzy godziny to wystarczająco długo jak na męskie zakupy – powiedziałem i podszedłem do Wendy, by ją objąć – Jak się dziś czujesz? – zapytałem.
-Nieźle – oznajmiła Wendy – Chociaż dzieciom nie smakowały tosty
-Znów zwymiotowałaś – stwierdziłem.
-Tak – odpowiedziała Wendy.
-Gdybym mógł wziąć to na siebie - powiedziałem.
-Ale nie możesz – skomentowała Wendy.
-Mam coś co poprawi Ci humor – oznajmiłem.



Wziąłem jedną z reklamówek i wyciągnąłem z niej śpioszki. Na ubrankach widniał herb ulubionej drużyny piłkarskiej Wendy – Realu Madryt.

-Podobają Ci się? – spytałem pokazując jej malutkie ubranka.
-Są śliczne – uśmiechnęła się Wendy.
-Wiedziałem, że Ci się spodobają – powiedziałem. – Może jeśli będziemy mieli synka to zostanie piłkarzem
-Chciałabym być mamą piłkarza. Siedziałabym w pierwszym rzędzie na trybunach  podczas każdego meczu
-Przezywaliby go maminsynkiem – stwierdziłem.
-Będę fajną mamą – powiedziała Wendy.
-Wiem – oznajmiłem.


#Wendy

Usiadłam na brzegu łóżka, bo zakręciło mi się w głowie. Niall zaczął panikować:

-Wendy kochanie wszystko w porządku? – zapytał Niall kucając przy mnie i łapiąc mnie za ręce – Może pojedziemy do doktor Lewis, żeby Cię obejrzała
-Wszystko w porządku – oznajmiłam – Zawroty głowy są normalne
-Martwię się o Ciebie skarbie – powiedział Niall.
-Naprawdę nic mi nie jest – oznajmiłam.
-Połóż się  i odpocznij, a ja pójdę zrobić obiad – powiedział Niall.
-Nie jestem zmęczona  - stwierdziłam – Pomogę Ci z gotowaniem
-Okay – zgodził się Niall.

Zeszliśmy do kuchni, by coś ugotować. Usiadłam na krześle i pisałam smsy z Jenny podczas gdy Niall przygotowywał posiłek. Dobrze sobie radził, więc nie chciałam mu przeszkadzać. W końcu gotował dużo lepiej niż ja. Gdy Niall kończył gotować w kuchni pojawił się Louis. Usiadł obok mnie i zapytał:

-Macie chwilę? Bo chcę z wami porozmawiać
-Pewnie – powiedziałam – O co chodzi?

Lou popatrzył przez chwilę w podłogę po czym podniósł głowę do góry i zaczął mówić:

-Chyba nadszedł czas bym się od Was wyprowadzić – powiedział Lou.
-Co?! – spytałam zszokowana.
-Wendy kocham Was, ale niedługo zostaniecie rodzicami i nie chcę Wam zawadzać – oznajmił Louis.
-Nikomu nie zawadzasz – powiedziałam – Nie możesz nas  zostawić
-Nie wygłupiaj się Lou – odezwał się Niall – To jest twój dom
-To miło z waszej strony, ale niedługo zostaniecie rodziną, a ja do niej nie należę – powiedział Louis.
-Jesteś naszą rodziną Louis – oznajmiłam – Jesteś dla nas jak brat, a dla naszych dzieci będziesz wujkiem i to super zabawnym wujkiem. Przemyśl to jeszcze. Proszę Cię Lou
-Zastanowię się jeszcze – stwierdził Louis.
-Dziękuję – powiedziałam – Zjesz z nami obiad? – zapytałam.
-No jasne – uśmiechnął się Lou.

Objęłam Louis’a i wyszeptałam mu do ucha:

-Nie zostawiaj nas

Tomlinson lekko się uśmiechnął. Miałam nadzieję, że nie wyprowadzi się z domu. Był wspaniałym współlokatorem i kochałam go jak brata. Wiele dla mnie zrobił i bardzo pomógł mi w trudnych chwilach.


***


Umówiłam się na spacer po parku z Luke’m. Dawno się z nim nie widziałam i chciałam sprawdzić jak się czuje. Akurat przyleciał do Londynu, więc miałam okazję, by się z nim zobaczyć.

-Wychodzisz gdzieś? – spytał mnie Niall, gdy zbiegłam po schodach.
-Tak – odpowiedziałam – Umówiłam się z Luke’m

Włożyłam kurtkę i sięgnęłam na półkę po kluczyki od auta.

-Zawieźć Cię? – zapytał Niall.
-Nie, poradzę sobie – oznajmiłam.
-Na pewno? – dopytywał chłopak.
-Tak – powiedziałam.

Podeszłam do Niall’a i dałam mu buziaka po czym wyszłam z domu. Wsiadałam do swojego samochodu, który zaparkowany był przed garażem. Uwielbiałam swoją czerwoną Toyotę. Pojechałam do parku, gdzie Luke już na mnie czekał.

-Hej Luke – przywitałam chłopaka.
-Cześć siostra – powiedział Luke.

Na jego słowa uśmiechnęłam się. Cieszyłam się, że odnosi się do mnie w taki sposób. Jeszcze niedawno byliśmy parą obcych sobie ludzi, a teraz staliśmy się rodzeństwem. Przytuliłam go na przywitanie i ruszyliśmy jedną z alejek w parku.

-Jak się czujesz? – zapytałam chłopaka.
-Bardzo dobrze – oznajmił Luke – Twoja wątroba świetnie się spisuje
-Cieszę się – powiedziałam.
-Chyba nigdy Ci się nie odwdzięczę za to co dla mnie zrobiłaś – stwierdził Luke.
-Jesteś moim bratem i zrobiłabym to jeszcze raz, jeśli zaszłaby taka potrzeba – oznajmiłam.
-Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że tak fajnie będzie mieć siostrę – powiedział Luke.
-Szkoda tylko, że nie dorastaliśmy razem – stwierdziłam.
-Wendy ostatnio dużo myślałem o naszym ojcu – oznajmił Luke.
 -Pewnie było Ci ciężko – powiedziałam, a Luke przytaknął skinięciem głowy – Wiem, że ojciec był dla Ciebie skończonym wałem, ale dla mnie wspaniałym tatą
-Chciałbym się z nim spotkać – oznajmił Luke – I chciałbym, żebyś ty też była na tym spotkaniu

Odruchowo się zatrzymałam i spojrzałam na brata. Nie spodziewałam się tego, że kiedykolwiek będzie chciał się spotkać z naszym ojcem. Ucieszyło mnie, że chce dać mu szansę i z nim porozmawiać.

-Oczywiście, że przyjdę – oznajmiłam – Mogę ściągnąć go do Londynu – zaproponowałam.
-Będę wdzięczny, jeśli zorganizujesz spotkanie – powiedział Luke.
-Żaden problem – stwierdziłam – Chętnie to zrobię. I tak miałam poprosić go o przyjechanie do Londynu

Zaczął padać deszcz, więc udaliśmy się do restauracji znajdującej się nieopodal parku. Luke usiadł przy stoliku, a ja poszłam do toalety, bo zachciało mi się siusiu.
Kiedy wróciłam zobaczyłam, że brat zamówił mi drinka. Nie mogłam pić alkoholu, więc musiałam znaleźć jakąś wymówkę lub po prostu powiedzieć Luke’owi, że będzie wujkiem. Nie miałam jednak na to czasu, bo Luke podniósł do góry swoją szklankę i czekał, aż stuknę o nią swoją. Wzięłam do ręki szklankę z drinkiem i stuknęłam nią o szklankę brata po czym nabrałam do ust trunku. Nie mogłam jednak przełknąć napoju, więc wyplułam go z powrotem do szklanki.



-Nie smakuje Ci? – zapytał mnie Luke.
-To nie tak – powiedziałam – Nie mogę pić alkoholu
-Dlaczego? – spytał brat.
-Jestem w ciąży – oznajmiłam.
-To wspaniale – ucieszył się Luke – Gratuluję

Luke wstał, by mnie przytulić.

-To naprawdę świetna wiadomość – powiedział chłopak.
-Dziękuję. Mam nadzieję, że będziesz wujkiem dla moich maluszków – powiedziałam.
-Jasne, że tak – zgodził się Luke – Chwila moment. Powiedziałaś maluszków? – spytał Luke.
-Tak – odpowiedziałam - Ja i Niall będziemy mieć bliźniaki
-Pogratuluj mu ode mnie – poprosił Luke.
-Na pewno to zrobię – obiecałam.

Zjedliśmy danie zamówione przez Luke’a. Brat opowiedział mi o swoim dzieciństwie. Podczas jego opowieści płakałam ze śmiechu. Gdy dochodziła godzina dwudziesta postanowiłam wrócić do domu. Niall zaczął wysyłać mi wiadomości, w których pytał kiedy wrócę do domu. Pożegnałam się z bratem i poszłam do swojego auta. Po drodze trochę zmokłam, bo deszcz nieustannie padał. Wsiadłam do samochodu i odpaliłam silnik. Włączyłam radio, a następnie włączyłam się do ruchu drogowego. Jechałam śpiewając i ciesząc się z tego, że moje życie tak dobrze się układa. Miałam wszystko czego tak bardzo pragnęłam. Kiedy skręciłam w lewo jakiś idiota wjechał prosto w moje auto. Uderzyłam głową o kierownice po czym wszystko wokół mnie się rozmyło, a ja straciłam przytomność.


--------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy.
Sądzicie, że Wendy stanie się coś poważnego? A może coś stanie się z dziećmi?
Dziękuję za Wasze komentarze, które dają mi wielkiego kopa do pisania #OneLoveNiallFF

Buziaki :* @Mrs_Hazza94