wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 13

Rozdział 13

„Czas zmian”



*Dwa miesiące później*

#Wendy

Minęły dwa miesiące odkąd Niall wyjechał do Nowego Jorku. Podczas rozmów z ukochanym udawałam, że wszystko jest w porządku, ale bardzo mi go brakowało. Niall wydawał się być zadowolony z nowej pracy, więc postanowiłam go wspierać. Zależało mi na jego szczęściu, wobec tego ukrywałam to jak bardzo za nim tęsknie.

Moi przyjaciele myśleli, że poradziłam sobie z wyjazdem Niall’a, bo starałam się przy nich uśmiechać i robiłam dobrą minę do złej gry. Nieustannie mnie gdzieś zabierali: do kina, na spacery oraz na imprezy do klubów. Za każdym razem, gdy szliśmy do jakiejś knajpy Jenny zapraszała Liam’a, by mi towarzyszył. Twierdziła, że muszę mieć partnera w razie, gdybym chciała zatańczyć.

Tego dnia mieliśmy wybrać się do baru. Nie miałam na to zbytniej ochoty, ale nie zamierzałam kłócić się o to z Jenny. Przyjaciółka bardzo mnie wspierała odkąd Niall wyjechał. Wyjęłam z szafy czarną sukienkę oraz szpilki po czym włożyłam ją na siebie. Zastanawiałam się nad tym co teraz powiedziałby mi Niall. Pewnie stwierdziłby, że założyłam zbyt wyzywającą sukienkę.

Zeszłam na dół i podeszłam do lodówki, by napić się wody. Gdy usiadłam na krześle do kuchni weszła Gemma. Ona również miała na sobie sukienkę.

-Jesteś gotowa? – spytała mnie Gemma.
-Tak – odpowiedziałam.
-Chyba nie masz ochoty na wyjście na imprezę – powiedziała Gemma przyglądając mi się.
-Nie za bardzo – oznajmiłam – Od jakiegoś czasu nie mam na nic ochoty
-Nie dziwię Ci się. To musi byś trudne: ty w Londynie, Niall w Nowym Jorku – stwierdziła Gemma.
-To bardzo trudne – powiedziałam.
-Też nie mam dziś ochoty na wizytę w klubie – oznajmiła Gemma.
-Wiesz co? Chyba potrzebna nam mała rozgrzewka – stwierdziłam.

Wstałam z krzesła i podeszłam do półki, na której stały butelki wina. Wzięłam jedno i odkorkowałam je po czym nalałam do dwóch kieliszków. Podałam jeden Gemmie i napiłyśmy się.



-Na zdrowie – powiedziałam.

Popijałyśmy wino rozmawiając i śmiejąc się. Pod wpływem alkoholu mój humor się poprawił. Kiedy opróżniłyśmy ponad połowę butelki w kuchni pojawił się Louis.

-A co to za popijawa przed imprezą? – zapytał Lou.
-Potrzebowałyśmy czegoś, co by nas rozweseliło – oznajmiłam.
-I potrzebna Wam była do tego butelka wina? – zaśmiał się Louis.
-Nie oceniaj nas – powiedziałam.
-Nie zamierzam tego robić – obiecał Lou – Jesteście gotowe do wyjścia? – spytał.
-Możemy iść – oznajmiła Gemma.

Gdy wstawałam z krzesła zakręciło mi się w głowie i wpadłam na szafkę kuchenną.

-Nic Ci nie jest? – zapytał Louis.
-Nie, po prostu za szybko wstałam i zakręciło mi się w głowie – powiedziałam.

Pojechaliśmy do klubu, gdzie czekali już na nas Jenny, Harry i Liam. W środku było dosyć tłoczno i bardzo głośno co mnie nie ucieszyło. Liczyłam na to, że nie będzie tu, aż tylu ludzi. Przecisnęłam się przez tłum do baru, przy którym siedział Liam. Usiadłam obok niego i chłopak zamówił mi drinka.

-Dziękuję Liam – oznajmiłam
-Nie ma za co – powiedział chłopak – Chociaż mam nadzieję, że ze mną zatańczysz
-Może za chwilę – stwierdziłam.



Zaczęłam sączyć drinka wpatrując się przed siebie.

-Zauważyłem, że ostatnio jesteś smutna – powiedział Liam.

Spojrzałam w brązowe oczy chłopaka.

-Nie chcę Cię zanudzać moimi zmartwieniami – oznajmiłam.
-Chętnie Cię wysłucham – zaoferował się Payne.
-Lepiej nie – powiedziałam – Przyszedłeś tu, by się zabawić, a nie żeby słuchać o moich problemach
-Potrafię słuchać, więc gdybyś poczuła potrzebę wygadania się komuś to służę pomocą – oznajmił Liam.
-Dziękuję – powiedziałam.

Dokończyłam drinka po czym wstałam z krzesła i wyciągnęłam rękę w kierunku Liam’a. Chłopak ją chwycił i również podniósł się z siedzenia. Poszliśmy na parkiet, by zatańczyć. Musze przyznać, że Payne doskonale radził sobie na parkiecie. Bardzo dobrze mi się z nim tańczyło.

Po trzech piosenkach musiałam iść do toalety. Szybko przedarłam się przez tłum i wbiegłam do toalety. Weszłam do pierwszej wolnej kabiny, a następnie zwymiotowałam. Chyba nie potrzebnie wypiłam, aż tyle wina przed wyjściem z domu. Opuściłam kabinę i stanęłam przy blacie z umywalkami. Gdy przed nimi stałam do łazienki weszła Jenny.  Spojrzała na mnie i zapytała:

-Wendy dobrze się czujesz?
-Nie. Chyba za dużo zatankowałam – powiedziałam.
-Może odwieziemy Cię do domu – zaproponowała Jenny.
-Tak chyba będzie najlepiej – oznajmiłam.

Jenny zabrała mnie do Harry’ego i Louis’a, którzy stali przy barze. Gemma tańczyła nieopodal z Liam’em.

-Harry zawieź Wendy do domu – powiedziała Jenny do Harry’ego.
-Coś się stało? – zapytał Styles.
-Źle się poczuła – oznajmiła Jenny.
-Okay – zgodził się Styles.
-Zajmij się nią, a ja wrócę do domu z Lou – powiedziała przyjaciółka.

Harry objął moje plecy i przeprowadził przez tłum ludzi. Wyszliśmy z klubu i wsiedliśmy do auta zaparkowanego przed klubem po czym Harry odjechał.

-Przepraszam, że popsułam Ci wieczór – powiedziałam.
-Nie szkodzi. Skoro jesteś z moim najlepszym kumplem to dla mnie jesteś jak siostra – oznajmił Harry.

Uśmiechnęłam się do niego, a potem spojrzałam w okno. Gdy wpatrywałam się w mijane budynki do głowy przyszła mi pewna myśl. Nie wiedziałam czy to może być prawda, więc musiałam to sprawdzić.

-Harry zatrzymasz się pod apteką? – spytałam.
-Jasne – zgodził się chłopak.

Harry podjechał pod aptekę. Powiedziałam mu, że za chwilę  wrócę i żeby na mnie poczekał. Weszłam do sklepu i szybko znalazłam to czego szukałam. Wzięłam kilka sztuk z przeróżnych firm i poszłam do kasy. Kasjerka dziwnie na mnie popatrzyła. Schowałam zakupy głęboko do torebki, by Harry nic nie zauważył. Nie chciałam, aby rozeszły się plotki, a Harry nie umiał trzymać języka za zębami. Wróciłam do samochodu i chłopak odwiózł mnie do domu.


***


Siedziałam na brzegu wanny i czekałam, aż upłynie pięć minut. Miałam nadzieję, że test ciążowy będzie negatywny. Nie mogłam mieć dziecka teraz, gdy Niall wyjechał i zostawił mnie samą. To nie był właściwy moment na zostanie mamą.

Po upływie tych kilku minut, które ciągnęły się w nieskończoność spojrzałam na test. Pokazywał to czego tak bardzo się obawiałam. Dla pewności zrobiłam jeszcze cztery testy, by nie mieć żadnych wątpliwości. Wszystkie pokazywały taki sam wynik. Kiedy wpatrywałam się w plastikowy patyczek trzymany w ręce moje emocje puściły i po policzkach popłynęły mi łzy. Były to łzy szczęści, a jednocześnie strachu przed tym co może się wydarzyć. Musiałam powiedzieć Niall’owi, że zostanie tatą, ale nie chciałam robić tego przez telefon. Postanowiłam, że zrobię to, gdy przyjedzie do domu. Do tego czasu miałam zamiar ukrywać tę informację przed przyjaciółmi. Chciałam, by Niall dowiedział się o tym jako pierwszy. Wytarłam twarz i poprawiłam makijaż, żeby Lou nie zauważył, że płakałam. Gdyby zaczął wypytywać mnie czemu płakałam, pewnie zaraz bym się wygadała.


***


Kiedy piekłam gofry do kuchni zszedł Louis. Usiadł na krześle i sięgnął po jednego z już zrobionych gofrów. Ugryzł go i uśmiechnął się.

-Dobre – powiedział Lou przeżuwając to co miał w buzi.
-Cieszę się, że Ci smakują – uśmiechnęłam się.

Zaczęłam smarować gofry dżemem truskawkowym. Lou cały czas mi się przyglądał. Zaczęło mnie to irytować.

-Okay. Dosyć tego – powiedziałam – Przyglądasz mi się od jakiś dwudziestu minut
-Czekam, aż coś mi powiesz – oznajmił Louis.

Zaczęłam się zastanawiać co takiego chłopak ma na myśli. Nie mógł wiedzieć o mojej tajemnicy.

-Nie mam Ci nic do powiedzenia Louis – stwierdziłam.

Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Czekałam, aż mi powie o co mu chodzi.

-Wendy zabierałem dziś śmieci z twojej łazienki i znalazłem testy ciążowe.  Wiem, że jesteś w ciąży – oznajmił Louis.



Chłopak się uśmiechnął. Wstał i podszedł, by mnie objąć. Mocno go przytuliłam. Na mojej twarzy widniał szeroki uśmiech. Nie chciałam, żeby ktoś dowiedział się o ciąży przed Niall’em, ale z drugiej strony cieszyłam się, że Louis wie.

-Nie ściskaj mnie tak mocno, bo zrobisz coś dziecku – powiedział Louis.
-Jestem taka szczęśliwa – oznajmiłam – Ale nie możesz nic nikomu powiedzieć – ostrzegłam Louis’a – Najpierw muszę powiedzieć Niall’owi
-Nie pisnę ani słowem – obiecał Lou – Będziesz mamą – Krzyknął Tomlinson uśmiechając się.
-Wiem

Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wróciłam do robienia gofrów. Zrobiłam sobie dwa z dżemem i bitą śmietaną oraz posypką.

-Kiedy powiesz Niall’owi? – spytał Louis.
-Nie wiem. Jak się z nim zobaczę – oznajmiłam.
-To może potrwać – stwierdził Lou.
-Niedługo powinien przylecieć na kilka dni do domu – powiedziałam.
-Byłaś już u lekarza? – zapytał Louis.
-Jeszcze nie. Zrobiłam testy wieczorem, a poza tym nie chcę iść tam bez Niall’a. Chce, żeby był wtedy przy mnie – oznajmiłam.
-Niall jest farciarzem, że Cię ma – powiedział Lou.
-Nie mogę się doczekać, aż zobaczę jego minę, gdy mu powiem o ciąży – stwierdziłam.


#Niall

Wybrałem się do klubu z nowymi znajomymi, których poznałem w moim nowym miejscu pracy. Nowa posada była wspaniała, ale gdy tylko wracałem do mieszkania po dyżurze dopadała mnie samotność. Zbyt szybko podjąłem decyzje o wyjeździe. Minęły dwa miesiące odkąd przyjechałem do Nowego Jorku i zostawiłem swoją księżniczkę samą. Czułem, że to nie była najlepsza decyzja jaką podjąłem w życiu.

Siedziałem przy barze pijąc kolejne już piwo. Zacząłem się zastanawiać co ja robię w Nowym Jorku. Obok mnie usiadła Vanessa, a którą pracowałem. Nie przepadałem za nią. Była zbyt pewna siebie, a ja nie przepadam za takimi dziewczynami.

-Czemu się smucisz Irlandczyku? – spytała dziewczyna.
-Mam swoje powody – rzuciłam.
-Jakie? – drążyła Vanessa.
-Nie twój interes – oznajmiłem.
-Może będę mogła Ci pomóc – powiedziała dziewczyna.
-Nie twoja pomoc jest mi teraz potrzebna – rzuciłem.
-Ale ja chcę Ci pomóc – stwierdziła Vanessa.

Dziewczyna przejechała palcami po moim policzku i przysunęła się jeszcze bliżej mnie. Czułem jej oddech na swojej szyi.

-Zatańcz ze mną Niall – powiedziała Vanessa.
-Nie mam na to ochoty – rzuciłem.
-Wiesz, że nie ładnie odmawiać damie – powiedziała dziewczyna.
-Tak się składa, że nie widziałem tu żadnej – oznajmiłem.
-Masz charakterek Irlandczyku

Vanessa złapała mnie za rękę i splotła nasze palce. Pociągnęła mnie za nią, a ja wstałem z krzesła. Weszliśmy na parkiet i dziewczyna oplotła rękoma moją szyję. Objąłem ją w talii po czym zaczęliśmy kręcić się w kółko. Kiedy zbliżyła swoje usta do moich i nasze wargi się dotknęły natychmiast ją od siebie odepchnąłem. Uświadomiłem sobie, że osoba, którą chcę pocałować jest w Londynie.

-Co jest z tobą? – zapytała Vanessa – Chcę Cię pocałować, a ty mnie odpychasz?
-Przykro mi, ale muszę wracać do dziewczyny, którą kocham – oznajmiłem.

Opuściłem klub i udałem się do mieszkania, by spakować rzeczy. Nadszedł czas, aby wrócić do domu , a przede wszystkim do mojej księżniczki.


---------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy.
BOOM!!!! Wendy jest w ciąży :)
Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Ostatni rozdział był beznadziejny co widać po ilości waszych komentarzy, ale przy tym się starałam.
Bardzo Was proszę misie o komentarze. Podzielcie się ze mną swoją opinią
#OneLoveNiallFF
Buziaki i do następnego :* @Mrs_Hazza94



piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 12



Rozdział 12


„Ciężka próba”


#Niall

Zapukałem do gabinetu szefa. Nie miałem pojęcia czego może ode mnie chcieć. Nigdy przedtem mnie do siebie nie wzywał. Usłyszałem zza drzwi głos szefa, który kazał mi wejść do środka. Otworzyłem drzwi i wkroczyłem do środka.

-Dzień dobry – powiedziałem.
-O Horan. Właśnie na Ciebie czekałem – oznajmił szef – Usiądź

Usiadłem na krześle i czekałem, aż mój przełożony coś powie.

-Wezwałem Cię do siebie, ponieważ mam Ci do zaproponowania lepszą ofertę pracy. Pozwoli Ci ona na lepszy rozwój swoich umiejętności. Dzięki niej możesz stać się jednym z najwybitniejszych chirurgów na świecie – powiedział szef.
-Nie wiem co mam powiedzieć – oznajmiłem.
-Proponuję Ci zastanowić się nad przyjęciem tej propozycji razem  ze swoimi bliskimi – stwierdził szef – Posada jest w Nowym Jorku
-Co?! – zdziwiłem się – Szefie nie wiem czy się zgodzę. Mam tu narzeczoną i przyjaciół…
-Dlatego właśnie kazałem Ci się zastanowić – przerwał mi szef – Jutro muszę znać twoją odpowiedź
-To mało czasu na decyzję – stwierdziłem.
-Myślę, że obaj wiemy czego chcesz – powiedział szef – Jutro chcę wiedzieć co postanowiłeś. Inaczej ktoś inny dostanie tę pracę. Możesz odejść

Wyszedłem z gabinetu i udałem się do szatni. Miałem mętlik w głowie. Chciałem przyjąć tę pracę, ale nie wiedziałem jak zareaguje na to Wendy. Nie chciałem wyjeżdżać bez niej, ale obawiałem się, że nie będzie chciała opuścić Londynu.

Wróciłem do domu z niezbyt dobrym humorem. Wendy siedziała w salonie na kanapie razem z Gemmą i Lou. Na jej twarzy widniał uśmiech. Byłem świadomy tego, że wkrótce popsuję jej humor. Moja księżniczka wstała z kanapy i do mnie podeszła. Złożyła pocałunek na moich ustach po czym spytała:

-Jak było w pracy?
-Dobrze – oznajmiłem.
-Pewnie jesteś zmęczony – powiedziała Wendy – Zrobię kolacje
-Pomogę Ci tylko założę coś wygodniejszego – oznajmiłem.
-Okay – uśmiechnęła się Wendy.

Powlokłem się po schodach do sypialni i położyłem torbę na łóżku. Zdjąłem bluzę oraz spodnie, by wymienić je na dresy. Ktoś zapukał do pokoju.

-Proszę – powiedziałem.

Drzwi się otworzyły i zobaczyłem Louis’a.

-Napijemy się piwa? – spytał przyjaciel.
-Nie mam ochoty – stwierdziłem.
-Jesteś chory? – zapytał Lou.
-Nie. Muszę pogadać o czymś z Wendy i myślę, że ta rozmowa nie będzie należała do najprzyjemniejszych – powiedziałem.
-Coś się stało? – spytał Louis.
-Dostałem propozycję pracy w Nowym Jorku – oznajmiłem – Chcę ją przyjąć, ale nie wiem jak zareaguje na to Wendy
-Chyba nie będzie tym zachwycona – powiedział Louis.
-Też mi się tak wydaje – stwierdziłem.
-Jeśli zdecydujesz się wyjechać to zaopiekuje się Wendy – oznajmił Lou – Pamiętaj jednak o tym, że ona Cię tutaj potrzebuje. Nie zastąpię jej Ciebie
-Wiem o tym. Może uda mi się ją przekonać, by wyjechała razem ze mną – powiedziałem.
-Powinniście to sobie dobrze przemyśleć – stwierdził Louis.

Zeszliśmy z Lou na dół do kuchni. Wendy zaczęła robić kolację razem z Gemmą. Usiadłem przy stole, a Lou zrobił to samo.


***


#Wendy

Po kolacji poszłam razem z Niall’em na górę do sypialni.

-Kochanie musimy porozmawiać – powiedział Niall.
-Okay – zgodziłam się – O co chodzi?
-Byłem dziś u szefa – oznajmił Niall.
-Po co? – spytałam.
-Zaproponował mi posadę za cztery razy większą pensje – powiedział Niall.
-To super – uśmiechnęłam się – Cieszę się misiu
-Praca jest w Nowym Jorku – dodał Niall.



Po ostatnich słowach chłopaka mój humor gdzieś się ulotnił. To co powiedział kompletnie mnie zszokowało.

-Wendy chcę przyjąć tę pracę – oznajmił Niall.
-Nasze życie jest tutaj Niall, w Londynie – powiedziałam.
-Wiem, ale tam będzie nam dużo lepiej. To dla mnie ogromna szansa Wendy. Mogę stać się chirurgiem światowej klasy – stwierdził Niall.
-Nie chcę stąd wyjeżdżać. Nie wyprowadzę się z Londynu. Idź jutro do szefa i powiedz, że nie przyjmujesz tej pracy – rzuciłam.
-Ja chcę tej pracy – oznajmił Niall – Nie chcę tylko wyjeżdżać do Ciebie
-Co zrobimy? – zapytałam.
-Będę przylatywał do domu w każdy wolne dzień – powiedział Niall.
-Związek na odległość to nie jest dobry pomysł – stwierdziłam.
-Poradzimy sobie – zapewnił mnie chłopak.
-Ty będziesz w Nowym Jorku, a ja w Londynie. Jak to sobie wyobrażasz? Jak chcesz założyć rodzinę? – spytałam.
-Na razie poczekamy z dziećmi – powiedział Niall.
-Chcesz poczekać? – zapytałam, by się upewnić.
-Tak – odpowiedział Niall.
-Dobrze – zgodziłam się chociaż wcale nie chciałam czekać z założeniem rodziny.
-Myślałem, że będziesz krzyczała – oznajmił Niall.
-Nie będę krzyczała, ale będę wściekła – powiedziałam.
-Wendy zrozum mnie. To dla mnie ważne
-A ja? Co ze mną? – zapytałam.
-Możemy jechać tam razem – zaproponował Niall.
-Tylko, że ja nie chcę – oznajmiłam – Ty też powinieneś mnie zrozumieć. Zaplanowaliśmy wspólne życie i powiększenie rodziny, a teraz ty chcesz wyjechać
-Kochanie ja po prostu czuję, że muszę to zrobić – powiedział Niall – Myślałem, że pojedziemy do Nowego Jorku razem
-Więc źle myślałeś – warknęłam – I nie mów do mnie kochanie

Poszłam do łazienki trzaskając za sobą drzwiami. Stanęłam przy umywalce opierając na nie dłonie i spojrzałam w lusterko. Po raz kolejny moje życie zaczynało się walić w momencie, kiedy myślałam, że wreszcie mam wszystko czego potrzebuję i jestem szczęśliwa. Po moim policzku spłynęła łza. Nie potrafiłam dopuścić do siebie myśli, że po raz kolejny mogę stracić Niall’a.

Chłopak wszedł do łazienki po kilku minutach. Stanął obok mnie i położył rękę na ramieniu. Natychmiast ją z siebie strząsnęłam.

-Wendy – powiedział Niall zatroskanym głosem.
-Nie odzywaj się do mnie – rzuciłam – Chcesz to jedź sobie do stanów i zostań chirurgiem światowej klasy
-Mówisz tak jakby Ci na nas nie zależało – powiedział chłopak.
-Ni nie zależy? – zapytałam odwracając się w jego stronę – To ty chcesz wszystko rzucić i wyjechać. To ty namówiłeś mnie na dziecko, a teraz zmieniasz zdanie i wyjeżdżasz. Nie waż się zrzucać całej winy na mnie, bo to ty zmieniasz plany
-Wiem, że Cię zawiodłem Wendy. Zasługujesz na kogoś lepszego niż ja – powiedział Niall.
-Wiesz czego boję się najbardziej? – spytałam chłopaka, a ten pokręcił przecząco głową – Ze się od siebie oddalimy. Nawet jeśli będziesz codziennie dzwonił i pisał to będzie mi Cię brakowało – oznajmiłam – Kiedy wyjeżdżasz?
-Za trzy dni – odpowiedział Niall.

Wróciłam do sypialni i położyłam się na łóżku. Zatopiłam twarz w poduszkę. Perspektywa rozstania z ukochanym, być może na długo mnie dołowała. Łzy same napływały mi do oczu. Niall położył się obok mnie i przytulił z całej siły. 

-Nie płacz kochanie – powiedział Niall – Poradzimy sobie. Jak zawsze
-Zostawiasz mnie samą. To nie jest w porządku – oznajmiłam – Nie tak miało wyglądać nasze życie
-Wiem skarbie. Nie chcę zostawiać Cię tutaj samej – stwierdził Niall.
-Więc po cholerę tam jedziesz? – spytałam.

Niall nic nie odpowiedział. Zamknęłam powieki i spróbowałam się uspokoić. Po jakimś czasie udało mi się zasnąć.


***


Trzy dni później Niall poleciał do Nowego Jorku. Czułam, że zabrał ze sobą jakąś część mnie. Odkąd powiedział mi, ze wyjeżdża straciłam dobry humor. Nawet przeróżne próby Louis’a, który starał się mnie rozśmieszyć nie udawały się. Chyba wraz z wyjazdem Niall’a moja wesoła część osobowości się ulotniła. 

Jenny przyjechała do mojego domu, by zabrać mnie na zakupy. Sądziła, że poprawią mi one samopoczucie. Wybrałyśmy się do galerii handlowej. Chodziłyśmy po sklepach wybierając przeróżne ubrania. W jednym z butików zobaczyłam piękną żółtą sukienkę. Nie mogłam przejść obok niej obojętnie, więc postanowiłam ją przymierzyć. Znalazłam między wieszakami właściwy rozmiar po czym zabrałam sukienkę do przymierzalni. Jenny rozsiadła się na kanapie i czekała, aż włożę kreacje. Wciśnięcie się w nią trochę mi zajęło. Kiedy jednak już mi się to udało wyszłam, by pokazać się przyjaciółce.

-Co myślisz? – spytałam Jenny.
-Wyglądasz świetnie – oznajmiła szczerze przyjaciółka.
-Wiem – zaśmiałam się.

Na mojej twarzy po raz pierwszy od kilku dni pojawił się uśmiech.

-Wyglądasz jakbyś schudła – powiedziała Jenny.
-Wydaje Ci się – odpowiedziałam.
-To z tęsknoty za Niall’em – stwierdziła przyjaciółka.
-Nie ma go dopiero od kilku dni, a mam wrażenie, że minęły wieki – oznajmiłam.
-W końcu się przyzwyczaisz – powiedziała Jenny.
-Nie sądzę – stwierdziłam – Okay. Biorę tą sukienkę
-Dobry wybór – oznajmiła przyjaciółka – Chodźmy na kawę albo lody
-Niech ci będzie – zgodziłam się.

Kupiłam sukienkę i poszłyśmy do kawiarni. Usiadłyśmy przy jednym ze stolików i zamówiłyśmy po kawie. Jenny wyjęła z torebki telefon i napisała smsa chichocząc pod nosem.

-Z czego się tak cieszysz? – zapytałam przyjaciółkę.
-Mam po prostu dobry humor – oznajmiła Jenny.




Kelnerka przyniosła nam zamówienia i zaczęłam sączyć swoją kawę.

-Wendy musimy wejść na chwilę do apteki – powiedziała Jenny.
-Okay – odpowiedziałam.

Obserwowałam ludzi spacerujących po galerii. Chodzili powoli rozglądając się po witrynach sklepowych tak jakby był to ich jedyny cel życiowy.

Gdy wypiłyśmy kawę udałyśmy  się do apteki. Miałam sporo toreb z zakupami i było mi ciężko. Jenny weszła do apteki, a ja postanowiłam kupić sobie shake’a. Ustaliłyśmy z Jenny, że spotkamy się przy jednym ze sklepów. Kiedy tam dotarłam przyjaciółka już na mnie czekała. Razem ruszyłyśmy do wyjścia. Po drodze jedna z toreb mi upadła. Odwróciłam się gwałtownie, by ją podnieść i wpadłam na kogoś wylewając na niego zawartość kubka trzymanego w ręce.

-Przepraszam – powiedziałam.

Podniosłam  głowę do góry i zobaczyłam, że znam osobę, którą oblałam shake’m.

-Liam – powiedziałam zaskoczona.
-Wendy
-Jejku. Bardzo Cię przepraszam – oznajmiłam - Nie chciałam
-Nic się nie stało – powiedział chłopak.
-Wręcz przeciwnie – stwierdziłam – Ubrudziłam Ci koszulę
-Wypierze się – Liam się uśmiechnął, a ja zrobiłam to samo widząc, że chłopaka to bawi.
-Yyyhmmm – odchrząknęła Jenny
-To moja przyjaciółka Jenny – przedstawiłam ją Liam’owi podając chłopakowi chusteczki, by mógł wytrzeć shake’a z koszuli.
-Miło mi – powiedział Liam.
-Wzajemnie – odezwała się Jenny.
-Może w ramach zadośćuczynienia  wybierzesz się ze mną na kawę – zaproponował mi Liam.
-Chętnie bym poszła, ale… - Jenny walnęła mnie torebką w plecy uśmiechając się jednocześnie do chłopaka – No dobrze, pójdę – zgodziłam się.
-Świetnie – oznajmił Liam – Dasz mi swój numer? – zapytał wyciągając w moim kierunku telefon.
-Jasne – powiedziałam i zapisałam mu w komórce swój numer telefonu.
-Zadzwonię – oznajmił chłopak.
-Okay – uśmiechnęłam się.
-Fajnie było Cię spotkać – stwierdził Liam.
-Ciebie również. Do zobaczenia

Opuściłyśmy z Jenny do galerie. Gdy znalazłyśmy się w aucie przyjaciółka miała wiele do powiedzenia.

-Przystojny ten Liam. Wygląda jak miś – powiedziała Jenny – Czemu nie chciałaś wybrać się z nim na kawę?
-Bo jestem zajęta – oznajmiłam.
-Przecież nie każę Ci od razu iść z nim do łóżka – rzuciła Jenny – Idźcie na kawę, do kina, gdziekolwiek. Wyjdź wreszcie z domu
-Przecież wychodzę – zaprotestowałam.
-Do pracy i na spacer z psem. Musisz się trochę rozerwać – stwierdziła Jenny.
-Wiem, że jestem nudna – oznajmiłam.
-Obie wiemy, że lubisz zabalować – powiedziała przyjaciółka.
-Tak było kiedyś – rzuciłam.
-Zaszalej i idź z Liam’em do klubu
-Nie – zaprotestowałam – Pójdę z nim na kawę, a potem grzecznie wrócę do domu
-Zrobisz jak zechcesz – powiedziała Jenny.


***


Weszłam do sypialni Louis’a i położyłam się obok niego w łóżku po czym przykryłam się kołdrą. 

-Pomyliły Ci się sypialnie – powiedział Louis.
-Nie pomyliły – oznajmiłam – Nie umiem spać sama
-Codziennie będziesz ze mną spała? – zapytał Lou.
-Tak – odpowiedziałam.
-Niall’a nie ma dopiero od kilku dni – stwierdził Louis.
-Te kilka dni to wieczność – powiedziałam – A do domu przyleci za dwa miesiące i to tylko na parę dni
-Do bani – skomentował Lou.
-Totalnie – rzuciłam.
-Jedź do niego, spakuj go do walizki i przywieź z powrotem – powiedział Tomlinson.
-Mogłam go przypiąć do kaloryfera, żeby nie wyjeżdżał – oznajmiłam.
-I tak, by to zrobił – stwierdził Lou.
-Jestem na niego mega wkurzona. Zamiast mnie wybrał Nowy Jork i to w momencie, kiedy zdecydowaliśmy  założyć rodzinę – powiedziałam.
-Jeszcze zdążycie to zrobić
-Wiesz, że nie chciałam dziecka? – spytałam i nie czekając na odpowiedź ciągnęłam dalej – Nigdy nie lubiłam dzieci. Niall mnie przekonał. Kocham go tak mocno, że zapragnęłam mieć z nim dziecko, które byłoby cząstką jego i mnie – oznajmiłam.

Łza poleciała mi po policzku, a ja otarłam ją palcami.




-Wszystko będzie dobrze Wendy – zapewnił mnie Louis – Jestem pewny, że któregoś dnia zostaniesz mamą, Niall tatą, a ja wujkiem
-Optymizmu Ci nie brak – powiedziałam – Chciałabym, żeby Niall już wrócił
-Ja też. Brakuje mi wieczornego picia piwa z nim
-Możesz pić ze mną – oznajmiłam.
-Jutro wieczorem jest mecz, więc pamiętaj, żeby schłodzić piwo – powiedział Lou.
-Okay – uśmiechnęłam się.


---------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy.
Co myślicie o rozdziale? Sądzicie, że Wen i Niall dadzą radę wytrwać w związku na odległość? Jakie waszym zdaniem ma zamiary Liam wobec Wendy?
Bardzo proszę Was o komentarze aniołki, bo są one dla mnie bardzo ważne #OneLoveNiallFF
Buziaki :* @Mrs_Hazza94